Uszy… Z pobliskiego drzewa dochodziły dźwięki intensywnej pracy. Puk… puk… PUK… Puk puk puk puk… Cisza. Puk… Puk… Drzewo, choć w słusznym wieku wyglądało na zdrowe, lecz dzięcioł obadał wcześniej kilka i wrócił do pierwszego. Wbijał dziób i nieruchomiał. Wbijał… W co wbijał? W porost. Odbijał go i pod nim nastawiał ucho. Najpierw jedno, a dla pewności drugie ucho… Gdzie dzięcioł ma uch? Przecież z głowy odstaje tylko dziób… Dzięcioł czarny, przypuszczalnie średni, chyba że jest też mały… Hm? Ucho… Budowa głowy… Tak… Dzięcioł ma uszy. Tak. Nie są widoczne. Hm… Ponoć są to otwory w czaszce przykryte piórami, umiejscowione tuż za okiem i trochę poniżej tegoż oka… Mają uszy i słuch doskonały. Potrafią usłyszeć larwy głęboko pod korą… Wszystkie ptaki mają takie uszy. Inne by im przeszkadzały w locie… Nie wszystkie? Który ptak ma uszy na wierzchu? I jaki to dzięcioł?
Owce na Mazurach, czyli skudde.
Wszystko zaczęło się od wspomnianego zwierzęcia hodowlanego. Wątki skudde i czarnej sukienki, od dawna zaprząta mi umysł. Pewnego czasu pokusiłam się na rozważania kolorystyczne sukni


















