Jola… i spikselowany świat.

Niedokończony obraz… Przy stole siedzą ludzie. Część kompletnie odziana i gotowa, lecz z drugiej strony stołu jakby zabrakło czasu na…? Na barwy. Strony mebla biesiadnego nie są odbiciem lustrzanym ilość osób i ich twarze są różne. Barwy… Rodzinne. Życiowe. Jakie winny być? Czy wszyscy bliscy są na obrazie? Może jeszcze dodam ciocię ze strony wujka i dziadka wujka kuzyna babci siostry… Całość. Czy aby na pewno? Jakby lewa strona obrazu odpowiadał podjętym wyborom. Prawa pomysłom, lecz jeszcze w formie zapisu graficznego. Punkty, graficzne zapisy, bądź dźwiękowe są listą rzeczy do zrobienia. W młodym wieku takowe są bazą przyszłego życia… Obraz, na który można patrzeć dwojako. Jako listę planów i wyborów albo? Malarstwo, czy grafika? Zatem już wówczas wspomniana przeważała szlę…

Wybrane miejsce na ziemi wiele mówi o człowieku, a czasem zwyczajnie potwierdza to, co już wiadomo. Droga z drzewami w skrajni tworzyła tunele. Te zdawały się, niknąc za wzniesieniem, lecz tam pojawiał się zakręt i kontynuacja tunelu. Drzewa ozłocone podpowiadały wybór metalicznego dodatku…

-Używasz brokatu?- Spytałam, wskazując min buteleczki z mieniącymi się drobinkami.

-Nie zupełnie. Jest to pozostałość z warsztatów. Do swoich prac używam złota. Takich cienkich arkuszy.- I pokazała delikatne niewielkie arkusza w złotym kolorze.- Golden… coś… Jakoś tak.- Zatem złoto ogarnięte.

Na drodze pojawił się wiatr. Lekko balansował wśród gałęzi, zabierając słabsze ze sobą. Wspomniane lekko wirowały i opadały na asfalt, mokry od porannej mgły. Przyroda milkła, lecz tylko na moment. Promienie spływały na mokrą drogę, a ta parowała i jakby tworzyła nowy wir powietrza. Znów pojawiał się podmuch aktywowany zetknięciem promieni z mokrą materią i podrywał spoczywające listki ku górze… Dywan żółtych- złotych liści  doprowadził mnie do celu. Pierwszy przywitał się Bary. Szczekał, informując Jolę, gości mamy, gości… W drzwiach pojawiła się artystka… Wyczekiwana wizyta się rozpoczęła…

Fotografia analogowa była pasją i zawodem…

-Zajmowałam się fotografią. Ta analogowa podobała mi się najbardziej. Miała urok i niebanalną zagadkowość. Cyfrowa fotografia skupia się na szczegółach, lecz nie pojedynczych a wszystkich. Dokładność i drobiazgowość pozbawia jej tajemniczości. Nie zatrzymuje widza i nie zachęca do przemyśleń. Ma wszystko prócz uwagi.

Podróż

Z domu wyjechałam wcześnie…

-Szkoła średnia była moim pierwszym samodzielnym miejscem.- Mówi artystka. Plastyk Olszyński, o którym wiele słyszałam, kojarzy się bardziej z malarstwem. Zatem? Kolejna podróż…

-Po plastyku w Olsztynie, też nie wróciłam do domu. Wyjechałam do Londynu.- Dojrzałość, czy ciekawość świata? Co kierowało artystką? Może poszukiwania? Może marzenia…

-Nigdy nie myślałam o studiach w Londynie… Dostałam się, co też było zaskoczeniem…- Opowiada. Artystka ma wszystko poukładane, lecz na określony czas. Być może dekada nim jest, wszak co siedem do dziesięciu lat człowiek odmienia się całkowicie… Tak, odmienia się przez przypadki ludzkie i zebrane doświadczenia. Analizuje, dokonując selekcji i przecedza życie, zostawiając esencję dekady. Wspomniana jest budulcem nowego i tak na dobrą sprawę jeszcze niepoznanego świata.

Idealny piksel.

-Poszukiwałam odpowiedniego rozmiaru piksela takiego, na którym widać obraz. Z bliska nie są czytelne, lecz jeśli staniesz dalej wszystko widać.- Miała rację, należało stanąć w niewielkiej odległości, by spojrzeć na spikselowany świat okiem starego aparatu.

Ostatnie posty

Jolanta Rejs w pikselach…