Cykl pt. „Izby Regionalne”
Po długiej wędrówce rozpalona kula wpływała do jeziora. Jasna część doby była… bogata w promyki niczym wspomnienia owocnego dnia. Na drodze leżała papierówka z dawno zapomnianego drzewa, które nadal rodziło owoce. Te, które spadły, ozłacało zachodzące słońce. Wokół unosił się zapach jabłek, a może kompotu z dodatkiem goździków. Kusiło, by zatrzymać się i dotknąć. Powąchać. Podnieść i przekonać się, czy jest prawdziwe? Czy nadal pachnie czasem letniej beztroski? Wspomniany był odległy. Natomiast jego aromat, jak podgrzane promykami olejki eteryczne, ukryto w szkatułce na wieki. Zapach beztroski i papierówki. Zapach czasu przeszłego. Szkatułka. Otwierano ją, jak album ze zdjęciami… Uważaj! Delikatnie… Uchylano, by się nacieszyć jeszcze zapachem, nutą „wieki temu”…
Sztynort. Miejsce odległe jak zapach papierówki odwiedzała kilka razy w roku. Hm… Wrota Mazur. Najpiękniejsze wrota, jakie można zobaczyć, mimo upływu wieków. Do odległego krańca świata, prowadziły dwie drogi. Lubiła tę falującą wśród pól. Z czasem pola opadały, a w skrajni drogi pojawiały się dęby. Potężne drzewa mogłyby opowiedzieć niejedną historię. Widziały bowiem niejeden powrót wędrowca do Sztynortu. Potężne dęby rosły również nieopodal pałacu, zdobiąc… Ba! Dodając… Hm? Potęgując ważność miejsca i ogrom historii sztynorckiego rodu i budynku.
I zawędrowała na tył pałacu.
-Cześć. Już jestem. -Przywitała się, na sekundę przed powrotem wędrowca…
Sztuka Teatru Chochół pt. „AHASVERUS, WĘDROWIEC ZE SZTYNORTU”
Słońce wpadło do jeziora, jakby dając sygnał do rozpoczęcia spektaklu… Liczyła języki. Było ich wiele jak odwiedzonych miejsc przez wędrowca, lecz to emocje były tłumaczem, obcych zdań i słów. Emocje podkreślane muzyką. Czy one były głównym bohaterem? Czy ciekawość poznawcza? Wędrówka czy tułaczka? Wędrówka przez wieki i kraje, przyprawiona emocjami i wielonutą. Wędrówka po Europie do końca świata… Na koniec świata?
Podróż i na kraniec Mazur i przez wieki fizycznie oraz duchowo w akompaniamencie muzyki innej niż wszystkie. Melodii, podkreślającej czas i miejsce. Nutach, które składają się w takty w człowieku, by później zatriumfować na scenie… Czas zatrzymuje się i wszystko wokół milknie. W parku za pałacem słychać duet melodii z głosem ludzkim, a może głosem wewnętrznym człowieka… Kiedy zrobiło się całkiem ciemno?… Była wśród wędrowców i przemierzała Europe… Prusy… I dotarła do Steinortu.
Podróż. Pytanie, czemu miała służyć? Czego nauczyła? Jakie można wysnuć wnioski? Być może bez względu na język, jakim się posługujemy, jesteśmy tacy sam. Kochamy i tęsknimy. Budzi się w nas ta sama ciekawość mnożąca znaki zapytania. Próbujemy i popełniamy błędy… Podróż fizyczna i emocjonalna, jak cząstka podświadomości wibrująca w człowieku w oczekiwaniu na możliwość pokazania. Podróż? Zabrzmiało jak podsumowanie działalności Teatru Chochół. Przebytych dróg i obecnego losu… Niepowtarzalności nie da się skopiować. Grajcie dalej 🙂
