Krótka historia instrumentu.
Zagłębiając się w biblioteczne zakamarki, dotarłam do informacji oceniającej ów instrument na 5000 lat. Gdzie występował? Jakich był rozmiarów? Czemu natenczas służy? Chrześcijaństwo bowiem ma 2000 lat i mało prawdopodobne jest, by idiofon był od początku częścią rytuału. By był przedmiotem wotywnym, czyli i darem. Praktyki ofiarowania darów wywodzą się z kultury antycznej, co tłumaczy istnienie dzwonu w kulcie Boga. Bardziej rozpowszechniony akt wotywny pojawia się w IV wieku razem z ascetami, męczennikami, którzy byli łącznikiem świata ziemskiego z Bogiem. Dzwony były elementem rytuału pogańskiego, magicznego, obdarzonego mocą czynienia dobra. Zwyczajnie dobrą wróżbą. Natomiast jako element kościelny różnych religii, miały różne role. Dzwony jako instrument wykonany z brązu, choć nie zawsze. Dzwony jako przesłanie, a także powiedzenia. Takie mądrości ludowe zawsze czymś uwarunkowane np. Zasięgiem rozchodzących się fal dźwiękowych. Dzwon w miejscu kultu miał wiele zadań. Informował o mszy, pożarze, o nadciągającym niebezpieczeństwem. Bicie na trwogę, na mszę i na wesele, czyli obawa, modlitwa i radość. Wszystkie emocje przeżywane razem jako społeczeństwo i z dzwonem, który przekazywał owe wieści. Mówił głosem Boga, natomiast wierni wykonywali jego zakodowane polecenia.
Niezaprzeczalnie dzwon traktowano jak namaszczonego świętego. Prawdomówny i na dodatek opatrzony napisami, w jakim języku… były wcześniejsze? Nie wiadomo. Natomiast późniejsze napisy występowały w łacinie. Wiadomo, iż był to raczej przekaz niźli kompletna i mająca sens sam w sobie sentencja. W momencie uruchomienia instrumentu ów napis funkcjonował jako wołanie i tymi słowami rozbrzmiewał do wiernych. Należy pamiętać, iż dzwony były chrzczone i miały nadawane imiona. Były głosem Boga. Tadeusz Seweryn stwierdza:
„Dzwoniono celem zwołania wiernych na modlitwę i także, gdy ksiądz jechał do chorego albo gdy ktoś umarł we wsi. Księdza obwieszczano dzwonieniem spokojnym, jednostajnym, o śmierci zaś zawiadamiano dzwonieniem rwanym, składającym się z szeregu trzech razowych szarpnięć linewką dzwonu. Poza tym dzwoniono zmarłemu — trzy razy dziennie aż do pogrzebu 14”
* Źródło tudzież cytat- T. Seweryn, Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa 1958, s. 36.
Wrocławskie Studia Wschodnie 22, 2018
Dzwon jako potwierdzenie statutu majątkowego mieszkańców, zarówno wielkość, jak i materiał mówił o dostojeństwie materialnym… Dźwięki wybijane były jakoby zaszyfrowaną wiadomością. Gdy obwieszczał smutną wiadomość, mieszkańcy zatrzymywali się na chwilę, by przeżegnać się bądź pomodlić … Można by rzec, iż tradycja, bądź zwyczaj trwał nawet po II wojnie, póki żyli ludzie znający dzwonny system informowania Było kilka przekazów i każdemu przypisano tonację, by daleko rozchodzące fale mogły, powiadomić jak najwięcej mieszkańców. Były to sygnały niż melodie. Jak głoszą podania ludowe, wybijanie dzwonu odpędzało chmury, gradobicia i burze. Był specjalny ton i specjalnie do tego celu wybierany chłop. Te musiał być starym kawalerem i tylko on mógł uruchomić ów instrument. Jeśli wybranego chłopa, starego kawalera nie było w pobliżu, jeśli ktoś inny wykonał tę czynność, z chmury rozszalała się TAKA burza, że hej. I później był straszny grad…
Najstarszy dzwon w Prusach Wschodnich? Braniewo? Dzwon Piotr i Paweł, czy Katarzyny? Który był większy i cięższy? Jaki spotkał go los?… Pytania się mnożą…
Niegdyś taka refleksja mnie naszła i wpadając w pułapkę czasu, kilka odpowiedzi znalazłam, lecz tę jedną, która nie pozwalała spokojnie usiąść… Znalazła ona. Dzięki zasobnej bibliotece Marty Skrzyńskiej dręczące pytanie otrzymało wyczerpującą odpowiedź. Zatem? Dzwon i jego ton, zapraszający na mszę, informujący o pożarze. Przypominający, by się zatrzymać i pomodlić, gdziekolwiek człowiek był. Słysząc takie brzmienie, ustawała praca, by każdy podziękował Bogu za otrzymane dary… Dzwon i jego ton był czymś na wzór boskiego opiekuna. Umieszczany w wieży kościelnej przypominał społeczności, iż to on ich ostrzega przed wrogiem, przed niedolą, przypomina o czasie na modlitwę i zwołuje na msze… A jeśli jest uszkodzony? Jeśli pękł i nie może bić na alarm i chronić wiernych? Należy pamiętać, iż zawsze wieszano je w przykościelnych wieżach dzwonnych. Jeśli pękł?… Hm, o tym ciut później… Jeśli został wymieniony na nowszy i wyeksponowano go dla ludzi, tak by mogli dotknąć, dawał szczęście. Natomiast uszkodzony bądź pęknięty już nie spełniał ochronnej funkcji. Jego jakby rana mówiła o nieszczęściu i złej energii, po której ma ową bliznę. Nie dotykaj uszkodzonego dzwonu, gdyż wspomniana zła moc, może zawładnąć i tobą. Ot przesłanie ludowe. Rana i ból, nawet odlew z brązu to czuje, gdyż ma serce.
I ty miej serce. Miłego dnia.
Kolejka myśli, kolejka pytań… Hm, tak i tym razem coś nie daje mi spokoju. W czasie wojny przetapiano dzwony na kule armatnie. Jest to fakt znany wszystkim. Czy kule ze „świętego opiekuna” były…? Czym były? Nadal opiekunem broniącym mieszkańców przed złem?





