Pan czapla. Ksywa czapel... Jest jak stary marynarz. Nie pływa, lecz pilnuje kei.

Z serii „Ona i pies”

Zamknęła oczy i otworzyła pudełko. Do nosa poszybował zapach intensywnie kakaowych kruchych ciastek. Jeszcze raz pociągnęła nosem. I jeszcze raz. Kruche ciastka. Wybrała trzy ciemne i taką samą ilość jasnych. Zamknęła pudełko. Skubiąc ciastka, wpatrywała się w spokojne jezioro. Nie było flauty. Było cicho. Być może dwa Beauforty delikatnie bujały jeszcze śpiące ptaki. Początkowo poranek wyglądał tak samo, lecz pojawiła się rybitwa? Przypuszczalnie była to rybitwa. Wspomniana wylądowała pośrodku stada kaczek, jakby oznajmując, iż to jej miejsce. Kaczki się lekko rozsunęły i nie zważały na awanturnika. Ptak wydawał z siebie dziwne dźwięki.  Machał skrzydłami. Gestykulował jakby przy wartkiej opowieści. Kaczki zdecydowanie uznały niby rybitwę za szaleńca i znacznie się odsunęły. Sytuację wykorzystały mewy. Wspomniane mogły mieć problem ze wzrokiem i słuchem po wichurze. Mogły zatem uznać owego awanturnika za jeden z mewich gatunków. Niestety prawda było inna. Mewy szybko się zorientowały. Posadziły kupry na wodzie i ni to boczkiem, nadal obserwowały podejrzanego obywatela. Przybysz w dalszym ciągu wydawał dziwne. Dziwne, gdyż inne. Nadal gestykulował skrzydłami. Przypuszczalnie wołał inne ptaki. Gość zainteresował sobą nie tylko mewy. Nawet pan czapla się skusił i przyfrunął…  Tak wylądował w wodzie, tuż obok bujających się mew i moczył nogi. Jednak po drugim okrzyku przybysza, miał dosyć. Obrał inny kierunek do porannego gapienia się.

Ona i pies obserwowali całe zajście. Pies? To jeszcze szczeniak, ale wiedział, iż niby rybitwa nigdy o poranku… Ba! On takiego ptaka nie znał. Nigdy nie widział. Nigdzie. Wiedział, natomiast kim był pan czapla, bądź czapel. Na jego widok siadał i grzecznie obserwował, co obserwuje ów czapel… Ona? Dziś, tak, to właśnie taki poranek chciała udokumentować. Wyjęła aparat z pokrowca… Jeszcze kilka kroków… Pies znów się zatrzymał, by nie spłoszyć czapli… Włączyła aparat i nacis… Co jest? Jeszcze raaaaz… Gęsia nać! Rozładowany… Zatem poranek tylko opisany… Miłego dnia życzy Ona i pies i niby rybitwa.

Ostatnie posty

Pan czapla. Ksywa czapel... Jest jak stary marynarz. Nie pływa, lecz pilnuje kei.

Niby rybitwa.

Z serii „Ona i pies” Zamknęła oczy i otworzyła pudełko. Do nosa poszybował zapach intensywnie kakaowych kruchych ciastek. Jeszcze raz pociągnęła nosem. I jeszcze raz.

Zobacz więcej »

Dynamika jest kreatywna.

Co słychać w pracowni? Dynamiczny poranek z upartością zapowiadał cały, właśnie taki dzień. Dynamiczny. Jakkolwiek analizować temat owa dynamika nie znosi nudy. Dynamika jest energią

Zobacz więcej »

Niby rybitwa.