Wybiła 12:00. Już czas.
Leszek Możdżer…
Po jeziorze wiatr nuty niesie… esie… ie… Niesie płynnie, wszak jest flauta…
Leszek Możdżer, człowiek, dla którego zbudowano specjalny fortepian, bo któż inny mógłby zrozumieć skalę fortepianowego dźwięku? Instrument z nazwy oczywisty, acz inny niż wszystkie. Wszystko po to, by lepiej zrozumieć dźwięk.
Talentu nie da się zmierzyć.
By ocenić, trzeba na koncercie być.
Wspólne chwile przeżyć…
Spojrzeć na palce biegnące po klawiszach…
I znów wokół cisza.
Kap, kap. Lekki wiatr się wkradł.
Palce rozpędził.
Liczy Beauforty? Waha się.
Czy płynąć jachtem krawędzi?
I znów palce rozpędził.
Matematyczny system komunikacji i autorskie powitanie artysty. Dzień dobry, dziś użyjemy tych klawiszy…
Pasja i talent równa się nieokiełznana energia. Równa się jedyny taki… Leszek Możdżer… Nielicznym piszę peany, lecz tego nie da się ujść w oziębłej skali pozbawionej przymiotników…
Tamtadam tam we wnętrzu się budzi … We wnętrzu zebranych ludzi. Pojawiają się drgania… Nut czekanie… Teraz ja… Półnuta tadadam… Plum… plum pac… informacja krótka to była cała nutka. Bum! Koniec taktu, lecz początek koncertu, przygody i spektaklu… Spaceruję lasem. Dzikimi ostępami. Czy zabłądziłam? Wymiar na chwilę zmieniłam. Wzbiłam się w powietrze, gdzie nutami są emocje i słuchać się ich zwyczajnie chce.
Smutek. Człowiek. Jednostka złożona z emocji. Strach. Obawa… etc. wszystko ma swoje nuty… Czarodziej łączył wspomniane w niedramatyczna całość… Fortepian ożywa i mówi jego językiem. Jest jakby przeszkolonym stworzeniem. Pytanie, kto kogo uczył komend? Może to układ matematyczny ze znakiem równa się pośrodku?… Przyroda? Niewiadoma. Leszek gra na emocjach. Zatem to jest w słupku dane… A szukane?… Matematyczne rozważania…
Fortepianowa czerń
Ach Fryderyku… Ważka muzyka Fryderyka, zatem przybyła i ona, ważka niebieska i zrównoważona, jak muzyka wspomnianego Fryderyka. Falowała nad publicznością, przekazując rytm i kierunek odbioru wygrywanego przez artystę utworu.
Być albo nie być? Oto jest pytanie. I ja znam odpowiedź na nie. BYĆ. Matematycznie rozważyć siebie. Być, przez chwilę w skalkulowanym nutą niebie… Być, czuć i śnić. Być i dać się porwać w całości i falować na taktach emocjonalności… Matematycznie rzecz ujmując… Być nie ma danych ni szukanych. Być się niczemu nie równa. Być i pozwolić wpaść nutom do ucha i słuchać? Wsłuchać… Być.
Fortepianowa czerń i człowiek we fraku? Garniturze? Hm, w fortepianowej czerni… Widać tylko białe klawisze i muzykę słyszę… Nie wiem, gdzie jestem teraz? Zwyczajnie w innej przestrzeni, gdzie delikatnie palce stykają się z klawiszami, wygrywając melodie… Plum, to nie puszysty obłoczek… Plum miękko, niczym letni wiatr zaplatający na pajęczynach warkocze… Plum, przyozdobione kroplami rosy, te warkocze i z pajęczyny włosy… Plum płynie łza co oczyszcza… Plum i mgła co niepotrzebne skrywa… Plum. Plum… plum… Delikatny dotyk i potwierdzenie, iż kompozycja z pajęczyny się udała. Matematycznie rzecz ujmując? Cała.
Wszyscy wstają. Machają, maszerując w miejscu… Czas szybko upłynął, gdyż był skalkulowany matematycznie… Maszerują w miejscu… Machają… Marsz w miejscu.
Koniec! Zgarnął nuty i rzucił nimi o klawisze… Był utwór, lecz już po koncercie. I? Słyszę ciszę, acz w ciele emocji nuty kołyszę… Taką po koncercie mam w sobie ciszę, matematycznie rzecz ujmując… Liber tango, taniec wolności… Czyli przeciwieństwo szybkości. Przecież musi być matematycznie dla zgodności. Choć bywa różnie, to jednak się równa… Magiczna chwila nie musi być trudna ni nudna.
Kończył się koncert i dzień. Słońce rzucało coraz mniejszy cień. Jego promyki wpadały do jeziora. Słońce się myło przed snem. Choć tajemnicą jest tego dźwięk… Plum. Czy to słonko? Magiczna dłoń, co nuty rozsypała, a zgrabne palce w plum, układały i plum wytwarzały. Jednak nie. Zdecydowanie jedna dłoń i pojedyncze ton… plum… Artysta jedyny taki, instrument trzyma na smyczy. Ten wykonuje polecenia i na nagrodę liczy w matematycznej ciszy… Warstwy dźwięku. Garść nut. Plum!
Liczył klawisze i przetykał je pięciolinią w pojedynczych liniach…
Ps. By zorganizować koncert, trzeba czuć muzykę. By wybrać artystów, trzeba być, oddychać, odziać się nutami i nimi żyć… Stylizację Jagienki Kass zaprojektowała prof. Barbara Hanuszkiewicz.
