Prusy Wschodnie wieki temu…
Bartnictwo liczy sobie wieki. Od dawna zakładano barcie w starych dziuplach bądź drążono w grubych drzewach. Wspomniane również były wiekowe. By uzyskać odpowiednią grubość rosły 100, 200, a nawet 300 lat. Sposobów tworzenia nowych miejsc dla dzikich pszczół odmiany borówka, były przypuszczalnie dwa, albo wykorzystywano istniejącą dziuplę, albo drążono. Praca była trudna i ciężka. Wspomniana akcja rozgrywała się wiosną na sporej wysokości, na którą należało się wspiąć. Jako zabezpieczenie używano powrósła… Z czasem używano również drabiny… Do pracy potrzebne były również narzędzia. Jak je zabierano? Wszak natenczas nie było skrzynek narzędziowych ni subtelnych pasów… Być może chowano za pazuchę. Zawód może bardziej fach… Tak zdecydowanie lepiej pasuje do czasu wieki temu… Zatem fach dziedziczono. Z czasem zawód zyskał cech, tak to się przypuszczalnie określa, który miał przyporządkowane wartości stałe, jak sądownictwo i zwyczaje. Dawniej, czyli wieki temu miody były głównie lipowe i wrzosowe… Lipowy… Wrzosowy dziś jest rzadkością…
Fabryka w paski dziś…
Pszczoła i inni, czyli owady zapylające, bez których nie byłoby pożywienia. Pracowite owady mają swoją fabrykę w ulu. Dlaczego w paski? Wystarczy spojrzeć na elementy ula w środku… Zatem fabryka w paski, gdzie tworzą nie tylko miód. Często też słyszymy o pszczelim wosku, z którego powstaje niepoliczalna liczba produktów. Świeczki. Mydło. Są dodatkiem do kosmetyków… Do leków… Lista się nie kończy.
Żyjemy dla owadów pożytecznych. Budujemy dla nich domki. Czemu służą? Przekonaniu owada, iż to dobre miejsce. Zwabieniu rurkami z trzciny, czy też szyszkami dla korzyści człowieka. Dziś wspomniane pojawiają się w otwartej przestrzeni jak parki… Widziałeś kiedyś owada w takim domu… Tam są szyszki i rurki trzcinowe… Szyszki są dla nich ciekawe. W zależności od wilgotności otwierają się i zamykają… Dla pszczół to pokusa.
Dom i rodzina.
Pszczoły lubią łapówki. By dostać się do innej pszczelej rodziny, musi być wpisowe. Kropelka miodu, czy czegoś, co kusi, przekonuje… Aromat intensywny dla wszystkich rodzin. Natomiast po przekazaniu wpisowego, nowa pszczoła może żywić się w nowym ulu i nabierać jej zapachu. Aromatu innego ula i rodziny.
Pszczoła, temat trudny, lecz przekazany przez człowieka o bogatej wiedzy. Człowieka, który z przyjemnością dzieli się swoją wiedzą. Ile czasu potrzeba, by takową zdobyć?
Wspomnienia za dwa ule…
-Chciałem iść do technikum pszczelego, ale wysłali mnie do leśnego. Zgodziłem się pod warunkiem małej łapówki. Tak dostałem swoje pierwsze ule.
-Początki były trudne. Pszczoły były nie tylko ciekawostką. By je hodować, potrzebna jest wiedza… Dowiedziałem się, że pszczoła wraca na swoje miejsce. Teraz wiem, że ustawienie uli należy przemyśleć.
-Musiałem je przenieść z tatą trzy metry dalej. One zapamiętały swoje miejsce i zaczęły się gromadzić bez ula… Kłopotów była cała masa. Z czasem wiedziałem, że zestresowana pszczoła szykuje się do boju. W ulu wówczas pachnie coca-colą… A ty masz 4 sekundy na ratunek.
Organizm…
Pszczoła, jak to żywy organizm choruje. Może mieć biegunkę… I brudzi wszystko w ulu. Kiedy ma duże kłopoty ze zdrowiem, odlatuje. Przemieszcza się najdalej jak może od swojej rodziny. Wówczas ul jest bezpieczny. Ciekawe… Te owady są dobrze zorganizowane, mądre i solidarne ze sobą. W ulu nie ma buntu. Panuje porządek i hierarchia, w której głową rodziny jest królowa. Ta zazwyczaj żyje około pięciu lat. Co roku oznaczana jest innym kolorem. Ciekawostką jest, iż pszczoły rozróżniają kolory. Może nie całą paletę, lecz kilka np.
-Biały, żółty, zielony, niebieski… Tak też są oznaczane w kolejnych latach swojego życia.
Truteń ma ciężki los. Hm… żyje sezon. Jak przestaje być potrzebny, robotnice nie karmią go. Osłabionego przesuwają za nóżkę, za skrzydełko, za rączkę… i siup za gniazdo. Ot historia z pszczelej fabryki.
